Jesteś tutaj » Strona główna » Kultura » Satanizm w muzyce

Satanizm w muzyce

  • Data dodania: 2012.01.15

Od niepamiętnych czasów obok wiary, chrześcijaństwa pojawia się ta ciemna strona – Szatan i jego wyznawcy. Ludzie mówią o tym ze strachem, jednocześnie czyniąc znak krzyża. Kilkanaście lat temu dużo się mówiło o niebezpieczeństwie, które grozi każdemu, kto zbliży się do tego tajemniczego wyznania. Przytaczano opowieści o czarnych mszach, niejednokrotnie zakrapianych krwią ofiary złożonej na ołtarzu. Jednocześnie rosła w siłę symbolika tego ruchu – odwrócone krzyże, pentagramy, głowa kozła, liczba 666. Do tego przerażone grupy głęboko wierzących katolików zaczęły dokładać czarne ubrania, długie włosy i tajemniczy tryb życia propagowany przez niektórych ludzi.

Muzyka heavy metalowa od samych swoich początków w latach 1970 – 1980 była napiętnowana skłanianiem się ku propagowaniu wyznawania Szatana. Styl muzyków i ich fanów pasował idealnie – skórzane kurtki i spodnie lub jeansy, długie włosy, odludny i mocno alkoholowy tryb życia. Do tego muzyka, momentami ciężka i mocna. Przywodzi na myśl ostatnią drogę duszy do piekła, lub dźwięki pochodzące z przeklętych czeluści. Wokaliści potrafili wydawać z siebie dźwięki przywodzące na myśl jęki potępionych lub ryk samego Szatana. Wszystko oczywiście podsycane przez głodną sensacji publikę. Po pewnym czasie muzyka heavy metalowa zaczęła ewoluować, powstało wiele nowych gatunków. Są zespoły grające rockowo, melodyjnie i przyjaźnie. Ale po drugiej stronie są kapele, które swoją muzyką budzą grozę i przywodzą na myśl szatańskie dzieła.

Same nazwy zespołów – Decapitated, Cannibal Corpse, Behemoth, Myrkskog czy Dissection przywodzą na myśl skojarzenia z Satanizmem. Plakaty z logotypami kapel często ozdobione były symbolami bezpośrednio odwołującymi się do tematyki satanistycznej. Oprócz jawnych, bądź zakamuflowanych odwołań w nazwach, często teksty utworów nawiązywały bezpośrednio do kultu Szatana. Znajdziemy tu zagadnienia ezoteryki, okultyzmu, śmierci (w wielu znaczeniach) w tym eutanazji, aborcji, zbrodni przeciwko ludzkości, morderstw, dzieciobójstwa, oraz deprawacji społeczeństwa (kazirodztwo, gwałty, konsumpcjonizm, akty przemocy) oraz zagadnienia związane z Biblią i negatywnymi postaciami (np. diabłami, mutantami, potworami). Często obserwujący ten nurt z boku ludzie odnosili wrażenia, że jest to jawna propagacja Satanizmu.

Kilka zespołów poszło dalej. Podczas koncertów na scenie pojawiają się symbole okultystyczne, wykonywane są czynności sugerujące nawiązania do Szatana. Dominuje przemoc i zło a wszystko oprawione bardzo brutalną w przekazie muzyką. Nie pozostawiło to środowisk katolickich obojętnymi. Wiele zespołów grających tak zwany death metal ma całkowity zakaz koncertowania w wybranych miastach Polski. Media często przytaczają te sytuacje, starając się przestrzegać nas przed złem, które kryje się w nutach. Natomiast muzykom to kompletnie nie przeszkadza. Co więcej – im lepsze zainteresowanie wokół ich twórczości, tym lepsze zarobki.

Jak to jest faktycznie z tym Satanizmem w muzyce? Najlepiej wyjść od twierdzenia, że w muzyce każdy znajduje to, czego szuka. Oczekujący od muzyki ukojenia, włączą łagodne rytmy i spokojne dźwięki. Ci, którzy potrzebują szaleństwa, posłuchają energicznych i szybkich utworów dających im upust energii. Natomiast Ci, którzy w muzyce szukają Szatana – na pewno go tam znajdą. Jest w każdej nucie, którą słyszymy, a którą dostarcza nam artysta. W każdym jego ruchu na scenie, w każdym spojrzeniu na fanów. Wystarczy tylko odpowiednio na to wszystko spojrzeć i wydobyć zło z każdej muzyki, która na otacza.

NK wykop.pl   

Dodaj komentarz

 
  Akceptuję regulamin

 
 

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2018 przystojniak.pl