Jesteś tutaj » Strona główna » Kultura » Sonisphere Festival w Polsce

Sonisphere Festival w Polsce

  • Data dodania: 2011.12.01

Festiwal Sonisphere ma stosunkowo krótka historię. Pierwsza edycja odbyła się w 2009 roku i ominęła Polskę. Jednak przez kolejne dwa lata nasz kraj stał się pierwszą stacją rozpędzonego pociągu światowej muzyki heavy metalowej.

W czerwcu 2010 roku na lotnisku Bemowo w Warszawie miało miejsce historyczne wydarzenie – cztery największe gwiazdy trash metalu, gatunku szeroko spopularyzowanego w latach dziewięćdziesiątych, wystąpiły po raz pierwszy w historii razem w ramach jednego wydarzenia. Mowa tu o zespołach: Anthrax, Megadeth, Slayer i Metallica. Te sztandarowe kapele amerykańskiego trashu zostały poprzedzone występem naszej eksportowej gwiazdy sceny death metalowej – grupy Behemoth. Rozgrzana ostrym wokalem Nergala i wręcz bezlitośnie brutalnym graniem całego jego zespołu, publiczność została rozpalona do granic możliwości występami kolejnych gwiazd. Kulminacyjnym punktem stało pojawienie się na scenie grupy Metallica, która zagrała największe przeboje swojego repertuaru ze szczególnym naciskiem na utwory charakterystyczne dla tematu przewodniego festiwalu. Znamiennym momentem koncertu w Warszawie było jedne z pierwszych wykonań „Hit The Lights” – pierwszego singla grupy. Ten koncert, jak i pozostałe zostały szeroko nagłośnione w mediach jako występ Wielkiej Czwórki trash metalu. Potwierdzeniem słuszności tego nazewnictwa okazało się być wspólne wykonanie „Am I Evil?” przez wszystkich muzyków czterech gwiazd festiwalu.

Sonisphere w 2011 roku zostało zainaugurowane czerwcowym koncertem, po raz drugi na lotnisku Bemowo w Warszawie. Tym razem ilość międzynarodowych gwiazd pierwszego formatu była mniejsza, jednak nie ubyło przez to rangi całej imprezie. Na małej scenie publiczność rozgrzewały polskie zespoły: Chasse, Leash Eye, Made Of Hate, Corruption. Tymczasem główna scena festiwalu pulsowała rytmami Killing Joke i Devin Townsend, który kompletnie zaskoczył publiczność swoim repertuarem. Kolejna gwiazda – duński Vollbeat – znakomicie zmieszali w swoim występie rock and roll, muzykę punkową, rockabilly i heavy metal. Po tych burzliwych wydarzeniach nadszedł czas na wielkiego nieobecnego poprzedniej edycji tego festiwalu w Polsce – zespół Mastodon. Dźwięki utworów z ich płyty „Crack The Skye” dosłownie wgniotły w ziemię lotniska zgromadzoną publiczność. Kolejna runda należała do polskiego Huntera. Ten grający ze sobą od ćwierćwiecza skład uraczył zgromadzonych wysublimowaną dawką śpiewanej poezji okraszonej ostrym brzmieniem z najwyższej półki. Nadszedł czas na gwiazdy finału tego wieczoru. Motorhead dowodzony przez legendarnego Lemmy’ego Kilmistera zagrał standardowy i znany wszystkim zestaw utworów, który za zwyczaj pojawia się na ich koncertach. Ale to jest to za co kocha ich publiczność – heavy metalowe standardy, które mocno zapadają w pamięć. Po ich występie temperatura nadal rosła. Na scenę wkroczyli członkowie Iron Maiden. Zagrane przez nich utwory z nowszych albumów oraz zagrane w cudowny sposób klasyki przeniosły tłum zgromadzonych fanów w świat marzeń. Największym wydarzeniem było wykonanie „Fear Of The Dark”, kiedy głos wokalisty był kompletnie niesłyszalny w chórze śpiewających fanów.

NK wykop.pl   

Dodaj komentarz

 
  Akceptuję regulamin

 
 

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2018 przystojniak.pl